Krzysztof Stern

MOC IRON WHEELS

Pomysł na wszystkie moje działania miał na celu edukację społeczną niwelację barier społecznych między osobami z niepełnosprawnością i resztą społeczeństwa.

1.Jak to się stało, że zainteresowałeś się CrossFitem, dlaczego zdecydowałeś się trenować akurat tą dyscyplinę sportu?
Zainteresowałem się crossfitem szukając alternatyw dla nudnej i często bardzo drogiej rehabilitacji. Jestem zwolennikiem dyscypliny oraz możliwie jak największej samodzielności również w rehabilitacji. Crossfit daje nam bardzo duże możliwości świadomie pracujemy nad częściami ciała które są w pełni sprawne jednak przy tym włączamy części ciała które z przyczyn niepełnosprawności są trudniejsze do ćwiczenia. Crossfit ma też duży wpływ na poprawę koordynacji, a treningi prowadzone w grupach dają możliwość integracji co znacznie poprawia chęć uczestnictwa osób z niepełnosprawnościami często izolowanych od społeczeństwa.
2. Skąd pomysł stworzenia grupy Iron Wheels – skupiającej osoby trenujące, które poruszają się na wózkach inwalidzkich?
Celem grupy Iron Wheels było wsparcie osób poruszających się na wózkach w dyscyplinach sportowych, stworzenie Teamu, który będzie kładł duży nacisk na dyscyplinę, na wspólne motywowanie się, ludzie chętniej trenują i startują w zawodach kiedy widzą, że nie są w tym wszystkim osamotnieni. Z doświadczenia wiem, że kluby czy drużyny zrzeszające sportowców nie są chętne by włączać w swoje szeregi osoby poruszające się na wózkach. Niestety, w Polsce ciągle jesteśmy gdzieś tam szufladkowani, cały czas ta niepełnosprawność jest trochę krępująca, za równo dla klubów jak i dla samych zainteresowanych, czyli osób poruszających się na wózkach.
Musimy pamiętać, że bardzo duża grupa osób porusza się na wózkach z przyczyn nieszczęśliwych wypadków i bardzo ważnym aspektem jest nauczenie ich normalnego funkcjonowania w życiu, przełamywania poczucia dystansu, wstydu do tego że kiedyś zdrowy często wysportowany człowiek teraz jest na zupełnie innej płaszczyźnie i czuje się poniżony kiedy jego funkcjonowanie jest zależne od osób trzecich.
3. Masz za sobą pierwsze zawody crossfitowe – jak oceniasz start, jakie masz wrażenia?
Pierwsze zawody Crossfitowe zrobiły na mnie duże wrażenie i wiem, że też dobrze zostały odebrane z perspektywy kibiców czy recenzentów. Chciałbym, żeby kluby czy marki sportowe zaczęły widzieć potencjał jaki tkwi właśnie w takich grupach.
Myślę o tym, że starty w zawodach Crossfit na stałe znajdą się w kalendarzu grupy Iron Wheels. Jednak na tą chwilę tylko dwa Boxy myślą o organizacji takich wydarzeń.
4. Z podziwem patrzymy na Wasze treningi w naszym boxie, akcje i działania, których się podejmujecie. Skąd czerpiesz energię i motywację do tych wszystkich, niesamowitych rzeczy?
Nie lubię stać w miejscu, staram się walczyć z lenistwem czy jakimiś stanami zatrzymania. Wiem, że przez moją aktywność często cierpi moje dziecko więc w ostatnich miesiącach staram się rozdzielać uczciwie czas. W samych wydarzeniach związanych z grupą pomaga mi Katarzyna Górska, która przejmuje część obowiązków związanych z organizacją. W najbliższych miesiącach organizujemy kolejne obozy, współpracujemy również ze Spartan race i dzięki naszej inicjatywie po raz pierwszy równolegle do dwóch edycji będzie zorganizowany bieg z przeszkodami typowo dla wózków.
Pomysł na wszystkie moje działania miał na celu edukację społeczną niwelację barier społecznych osób z niepełnosprawnością i resztą społeczeństwa. Wiem jak ważne jest uświadamianie że niepełnosprawność to nie choroba którą można się zarazić, owszem uczenie się o niepełnosprawności i pobudzanie własnej wyobraźni może wiele osób uchronić przed doznaniem tragedii. Działamy w dwóch płaszczyznach: jedna to osoby niepełnosprawne które musimy mobilizować do działania i pokazywać, że nic nas nie ogranicza, że mamy bardzo dużo możliwości na ciekawe i szczęśliwe życie, a druga to osoby pełnosprawne, często młodzież, które musimy uczyć żyć w harmonii z osobami niepełnosprawnymi, jednak udowadniać też, że niepełnosprawność to nie fun i podejmując rozsądne decyzje możemy się przed nią po części chronić.
5. Uważasz, że to my sami stwarzamy sobie ograniczenia i bariery w naszych głowach?
Tak, największe bariery stwarzamy sobie sami często zamiast podjąć wyzwanie do działania szukamy wymówek z góry zakładamy, że to nie ma sensu czy może, że nie damy rady. Ja staram się najpierw podejmować decyzję, że coś zrobię później kalkuluje czy jest to możliwe, jeśli nie, to nie wycofuje się tylko szukam innej drogi, która i tak doprowadza mnie do założonego celu 🙂

CZYTAJ WIĘCEJ
Jakub Kaczmarek

CF POMAGA SPORTOWCOM

CrossFit to bardzo dobre uzupełnienie planu treningowego ze strony fizycznej jak również tej mentalnej, ponieważ dzięki crossfitowi rywalizacja z innymi wchodzi w krew!

1. Jesteś aktywnym sportowcem, trenujesz windsurfing. Czy uważasz, że CrossFit to dobre uzupełnienie planu treningowego?

Przygotowanie fizyczne windsurfera jest równie ważne co trening na wodzie z tego powodu, że w tym sporcie ważna jest siła, dynamika i wytrzymałość, czyli wszystko to, co daje crossfit :). Bez siły i wytrzymałości w ekstremalnych warunkach wiatrowych, ścigając się w pucharze czy nawet pływając dla siebie nie jestem w stanie długo wytrzymać na wodzie bez przerwy (bo sie buły na łapach robią hihi). A dynamika potrzebna jest do robienia różnych tricków i zwrotów podczas pływania na desce. Więc tak, CrossFit to bardzo dobre uzupełnienie planu treningowego ze strony fizycznej jak również tej mentalnej, ponieważ dzięki crossfitowi rywalizacja z innymi wchodzi w krew!

2. Jak treningi cf przekładają się na Twoje wyniki i osiągi sportowe?

CrossFit zacząłem trenować równo rok temu i śmiało moge stwierdzić, że to dzięki treningom fizycznym udało mi się wjechać w top 5 w zawodach Pucharu Polski, zostać mistrzem polski instruktorów w windsurfingu w kategorii generalnej, mistrzem polski instruktorów w kategorii technika, vice-mistrzem polski instruktorów w kategorii race, mistrzem polski instruktorów w stand up paddle i co najwazniejsze mistrzem polski w rzucie deską na odleglośc :P. Dużo tego nie ma, ale plan, który chciałem został zrealizowany :). A teraz trzeba napierdzielać, żeby tytuł w przyszłym sezonie obronić!

3. Co daje Ci CrossFit w codziennym życiu?

Dobrą energię od rana dzięki ludziom, z którymi trenuję i świetne samopoczucie po treningu

4. Skąd w ogóle pomysł, żeby zacząć ćwiczyć cf? Jak trafiłeś do naszego boxa?

Hmm… pomysł pojawił się chyba z 2 lata temu kiedy to zacząłem chodzić na siłownię, co z resztą bardzo mi się nie podobało. Chodzenie od maszyny do maszyny i to przerzucanie stali z kupki na kupkę :P. Co z resztą źle wpłynęło na mnie, ponieważ zacząłem być mniej dynamiczny co mi mega przeszkadzało podczas pływania, nie wiem, może to była wina źle dopasowanego planu treningowego albo przez brak trenera. I to właśnie mnie najmocniej zachęciło do rozpoczęcia przygoty z crossfitem, po pierwsze dobrze ułożony plan treningowy a po drugie wsparcie trenera. A trafiłem do Was dzięki kumplowi, który przyprowadził mnie na Wasze intro parę lat temu 🙂

5. Dokończ zdanie: „CrossFit to dla mnie..”

Zastrzyk mega pozytywnej energii na cały dzień!

CZYTAJ WIĘCEJ
JAGODA SIEJAK

SPOSÓB NA UDANY DZIEŃ

Crossfit to dla mnie przede wszystkim pozytywna energia, siła w którą się zbroję - fizyczna i psychiczna. Pokonywanie swoich barier, ograniczeń, słabości.

1. Swoje treningi w naszym boxie zaczęłaś od zajęć Yogi, stopniowo jednak przekonałaś się też do CrossFitu – skąd ta zmiana?
Tak, to prawda. Do Waszego box’u ściągnęła mnie początkowo tylko i wyłącznie joga – trafiłam tam zupełnie przypadkiem ( nawet nie wiedziałam czym jest Crossfit :p ). Po roku przerwy postanowiłam po prostu wrócić na zajęcia jogi, a mając za sobą doświadczenia związane ze sposobem prowadzeniem lekcji przez różnych nauczycieli – szukałam Donaty;) – mojej ostatniej instruktorki. Na jej zajęcia uczęszczałam pewnie z 4 – miesiące, ale wiedziałam, że była najlepszą mentorką, do której trafiłam – chciałam kontynuować tą praktykę pod jej okiem. Napisałam .. , spotkałyśmy się i zapytałam, gdzie prowadzi zajęcia:) Odpowiedziała – ” …Jagoda przyjdź do Crossfitu są fajne Chłopaki !!…” – haha , chyba wtedy nie były mi w głowie żadne Chłopaki, ale decyzję podjęłam natychmiast i jak widać;) nie żałuję.
Natomiast dokładnie rok czasu zajęło mi przekonanie się i pewnie nabranie odwagi do CrossFitu – wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiałam. Pierwsze myśli w tym temacie zaczęły pojawiać się gdzieś w połowie roku, kiedy dziewczyny z recepcji zapytały – czy nie miałabym ochoty spróbować swoich sił również w innych zajęciach poza jogą. Sama nie mogłam się zdecydować;), ale już wtedy czułam, że powinnam zacząć budować większą siłę – potrzebną – a przynajmniej mi – do pewnych asan. No i te dobiegające z dołu – podczas zajęć – dźwięki „ciężarów” rzucanych na ziemie – rozbudzało to ciekawość…Powoli zaczynałam dojrzewać do ostatecznej decyzji. Na początku sierpnia Donata powiedziała, że rozpoczęła treningi personalne – to była juz 100% motywacja do zapisania się wspólnie – jeszcze z jedną koleżanką na On Ramp. Tak więc od drugiej połowy sierpnia z Crossfitem już się nie rozstałam i nie wyobrażam sobie, żeby mogło to nastąpić 🙂 Jest wielka miłość! Świat Crossfitu wkręca.. lubię wyzwania.

2. Czy widzisz jakieś zmiany w swoim życiu codziennym odkąd zaczęłaś regularnie ćwiczyć?

Jasne, jak najbardziej. Sama jestem zaskoczona, bo te zmiany następują w bardzo krótkim czasie. Są szokujące. Stajesz się po prostu innym człowiekiem, lepszą osobą, testujesz swoją silną wolę. Równocześnie z rozpoczęciem zajęć na crossfit ‚ cie z dnia na dzień – rzuciłam swój – ykmhmm…powiedzmy nałóg i już do niego nie wrócę.. Nie oznacza to, że wszystkie słabości znikają – one są, ale sobie z nimi radzisz, masz tego pełną świadomość. Uczęszczając tylko na jogę, wspierając się bieganiem zdarzały mi się momenty totalnego załamania, szybko z tego wychodziłam, ale sam fakt, że dopuszczałam do ich bezpośredniego doświadczania. W tej chwili nie mam takich problemów. Następuje szybki wzrost siły, kształtuje się mocny charakter. Jestem tym zachwycona. Obojętnie co się dzieje, wstajesz – podnosisz tyłek i idziesz dalej. Nie poddajesz się. Wypuszczasz strach, niepewność, złe myśli. Dużo się uśmiechasz;)

3. Można śmiało powiedzieć, że jesteś już osobą zaawansowaną jeśli chodzi o praktykę jogi – można to nazwać pasją czy może sposobem na zdrowie, relaks?
Jogę początkowo zaczęłam praktykować za namową koleżanki – mieszkałam wtedy w Szczecinie, więc jednocześnie miałam możliwość uczęszczać na zajęcia do pierwszej, najdłużej działającej Szkoły Jogi w Polsce. Miała być formą terapii, wówczas bardziej przemawiał do mnie jej artyzm – asany wyglądające jak żywe rzeźby – niesamowite wrażenie – mam taką artystyczną duszę;) Weszłam w ten świat, w którym początkowo nawet najprostsza pozycja była tą najbardziej skomplikowaną i sama joga nie do końca zrozumiała – jak teraz o tym pomyślę .. tak naprawdę długa droga za mną.. Forma relaksu – jak najbardziej, joga to dla mnie sposób na pozbywanie się napięcia, ukojenie nerwów.. a jednocześnie wewnętrzny – niezauważalny proces dokonywany w świadomości podczas ćwiczeń – czyli taka niepozorna praca ( nadal stanowi formę terapii – psychiki i duszy ). Ponadto z biegiem czasu joga stała się również pasją – teraz już mogę tak powiedzieć. Dlatego cały czas chciałabym praktykować w tym kierunku. Zapewniając odprężenie, daje poczucie wewnętrznego spokoju i harmonię. Poza tym to witalność, młodość i poczucie humoru;) Otwiera serce, uczy cierpliwości i pokory. Zapewnia balans dla ciała, umysłu i duszy. Pomaga mi poprawić koncentrację. Posiada dużą wartość. Nie wspominam już o samym pięknie Asan !! – jako niezwykłej formie sztuki.

4. A co daje Ci połączenie zajęć yogi z crossfitem?
Wplatając jogę do innych aktywności – nie traktując jej jako oddzielny wysiłek – można powiedzieć, że to skuteczna metoda na – rozgrzewkę – wprowadzenie do treningu. Dobrze przygotowane ciało jest zdolne do większych wyzwań. Po zakończonym treningu można zaś skorzystać z rozciągających pozycji jogi. Odpowiednie sekwencje, harmonijny oddech – pozwalają dobrze rozluźnić zmęczone mięśnie i poprawić ich elastyczność. Natomiast bardziej rozbudowana masa mięśniowa i ogólny wzrost siły powoduje, że pewne pozycje wykonuje się z mniejszym trudem i można osiągnąć w nich dłuższą koncentrację, także przechodzić do bardziej zaawansowanych asan – rozwijać je. To jakby nowe odkrywanie możliwości w ciele. Tak więc joga z Crossfitem moim zdaniem się uzupełniają. A dzięki temu dopełnieniu można więcej uzyskać. Przetestowałam na sobie.

5. Sposób na dobry początek dnia?
Jedyny sposób to rozpocząć go aktywnie i tak też robię! – codziennie .To najlepsza motywacja i inspiracja ponadto gwarancja na udany dzień 🙂
Kiedy nie chodziłam jeszcze na crossfit dzień rozpoczynałam – jogowym – powitaniem słońca – i robiłam 250 przysiadów – idealne zastępstwo dla kawy, wkraczasz w dzień z niezłą energią 😉

6. Masz jakieś rady dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w naszym boxie?
Oczywiście:) Crossfit to miejsce dla ludzi, którzy szukają sportowych wyzwań, nie poddają się i mają ochotę i motywację, by iść do przodu. Początki są trudne, należy się więc cieszyć z małych sukcesów, duże przychodzą z czasem w myśl zasady – ” no pain no gain „, aby coś zyskać trzeba poświęcić temu trochę pracy. Później idziesz już tylko po więcej.

7. Dokończ zdanie: „CrossFit to dla mnie..”

Crossfit to dla mnie przede wszystkim pozytywna energia, siła w którą się zbroję – fizyczna i psychiczna. Pokonywanie swoich barier, ograniczeń, słabości. Także budowanie fajnej, wyrzeźbionej sylwetki. Miejsce pełne ciekawych ludzi emanujących ambicją, silną wolą. Crossfit traktuje również jako uzupełnienie dla praktyki jogi i innych aktywności – taki wszechstronny rozwój 🙂

CZYTAJ WIĘCEJ
Anna Krych

MILIONY ENDORFIN

Brak monotonii i Ludzie! to jak pięknie potrafimy siebie nawzajem nakręcać, dopingować a po treningu się pośmiać. To czyni CrossFit czymś tak odmiennym od zwykłej siłowni.

1.Jesteś osobą bardzo aktywną, biegasz, jeździsz na rowerze i trenujesz z nami. Uważasz, że CrossFit to dobre uzupełnienie planu treningowego?
Jak dla mnie to połączenie idealne. Na treningach rowerowych mój trener wrzuca mi interwały czy długie wyjeżdżenie ale w Crossficie znalazłam tą różnorodność ćwiczeń, dzięki którym siła, koordynacja, dynamika czy mobilność daje ten końcowy efekt 🙂

2.Co daje Ci CrossFit, jak pomaga w innych dyscyplinach?
CrossFit to nie tylko ciężary – choć wiele osób właśnie z tym to kojarzy. Dzięki wszechstronności ćwiczeń wzmocniłam mięśnie, zwiększyłam wydolność i poprawiłam szybkość 🙂 jak wiesz rower to moja miłość i bez silnych nóg, mocnego brzucha ciężko utrzymać odpowiednią postawę na rowerze przez kilka godzin jazdy.

3.Trenujesz z nami już długo, ok. 2-3 lata – CrossFit się nie nudzi?
No coś Ty! Jeszcze tyle przede mną do nauki (może kiedyś opanuję MU :)), różnorodność WOD’ów, ludzie, trenerzy, atmosfera klubu to nie może się nudzić! Jeśli ktoś tak jak ja kocha sport nie ma opcji na nudę w CF

4.Najlepsza wg Ciebie rzecz w CF to?
Brak monotonii i Ludzie! to jak pięknie potrafimy siebie nawzajem nakręcać, dopingować a po treningu się pośmiać. To czyni CrossFit tak coś odmiennego od zwykłej siłowni.

5.Jakies rady dla osob zaczynających swoja przygode z cf?
Na CrossFit namówił mnie trener kolarstwa i nie byłam do końca przekonana czy podołam.. moja rada jak w każdym sporcie: nie bój się spróbować i nigdy się nie poddawaj – to że dzisiaj coś nie wychodzi nie znaczy ze za miesiąc, pół roku nie dasz rady! Kluczem jest systematyczność 🙂

Dokończ zdanie: „CrossFit to dla mnie..”
A czym jest dla mnie CrossFit? Sposób na miliony endorfin 🙂

CZYTAJ WIĘCEJ
Barbara Fedorowicz

KOLEJNE WYZWANIA

Zawody to wyjście poza moją strefę komfortu, zastosowanie całego przygotowania treningowego w tym jednym momencie/dniu. Lubię ten dreszcz emocji, szum w uszach..

1.Basia jest z nami niemal od początków boxa. Jak to się zaczęło?
CrossFit poznałam w 2012 roku w trakcie kursu trenera personalnego. Ja i Martyna Krysiak (czołowa Polska zawodniczka) zostałyśmy po któryś zajęciach i razem z prowadzącym zrobiliśmy WODa! To było TO. Wiedziałam od razu, że to jest „moje” i chcę w to wejść, ale na pierwszym planie stawiałam na dokończenie moich podyplomowych studiów tłumaczeniowych. Jak tylko pojawiło się światełko w tunelu, że już prawie kończę otworzył się RCFP w mojej okolicy – to było zrządzenie losu. Dlatego kilka dni po otwarciu przyszłam i powiedziałam, że poproszę o roczny karnet, który rozpocznę używać od czerwca po egzaminach  Tak już zostałam.
Początkowe 4 miesiące były trudne. Moje ego było w strzępach, bałam się przychodzić na zajęcia. Miałam poczucie, że powinnam być sprawniejsza, a nie byłam. Do dziś pamiętam, że aby wyjść z domu i przełamać lęk stosowałam piosenkę „Can’t hold us”. Dopiero po tym czasie i zapoznaniu super ludzi lęk zniknął.

2.Teraz trenujesz indywidualnie z programowaniem Mateusza Kwiatkowskiego, dlaczego akurat taki tok treningów odpowiada Ci najbardziej?
Po około 1,5 roku w CrossFicie, starcie w dwóch edycjach RODEO (vol.2 i 3) po pierwsze natrafiłam na treningową „ścianę”, czyli nie mogłam przekroczyć pewnych barier np.pull up, po drugie miałam pierwszą kontuzję – niestabilność w lewym barku. Mateusz wtedy zaproponował, że możemy podjąć współpracę. Jak teraz na to patrzę, to serio nie wiedziałam z czym to się wiążę. Pierwsze treningi na programie siłowym kończyłam z płaczem. Nie byłam zupełnie przystosowana do takiej objętości jednostki siłowej! Ale to właśnie z Mateuszem wyszłam z kontuzji barku, po kilku miesiącach zaczęłam robić pierwsze kulawe pul lupy.
Programowanie indywidualne bardzo różni się od „boxowego”, bo to ja sama odpowiadam za jego wykonanie. Nikt mnie nie pilnuje ani nie zmusza. Poza tym wymaga ciągłej komunikacji w obie strony. Myślę, że Mateusz wielokrotnie miał dość moich długawych raportów i maili 😛
Program zawodniczy nie jest do końca zdrowy – standardowo dla mnie to około 8 treningów w tygodniu po 90-120 minut. Oczywiście nie zawsze się zregeneruję i nie zawsze mi się chce je robić:P
Brakuje czasem fun’u, który jest w grupie. Może dlatego ludzie z „open gym” się ze sobą zżywają, bo rozumieją jak to jest gdy każdy robi swoje i realizuje swoje cele, a ćwiczymy „blisko siebie”.
Nie polecam nikomu wchodzenia na ścieżkę programu indywidualnego lub zawodniczego jeśli nie jest gotowy zapłacić „ceny” jaka jest z nimi związana lub czuje, że korzyści i satysfakcja z nich nie jest warta tej ceny. Dużo lepiej wtedy ćwiczyć z grupą, cieszyć się postępami oraz wspólną zabawą!

3.Sport jest nieodłączną częścią Twojego życia? -Sama jesteś trenerem, prowadzisz szkolenia – masz dużą wiedzę i umiejętności, dlaczego wybrałaś treningi u nas?
Na poważnie sportem zajmuję się z 12lat, ale nie zawsze robiłam to w zdrowy sposób. Mam za sobą historię zaburzeń odżywiania, które niejednokrotnie wiązały się z nadużywaniem sportu przy jednoczesnym głodzeniu się. Mam poczucie, że crossfit pomógł mi wyjść z tego. Bo zredefiniował cel ćwiczenia. Nacisk nie jest położony na wygląd i stronę estetyczną, ale na to co możesz zrobić, jakie masz umiejętności, co potrafisz. Wraz z tym pokazał mi jaka może być Crossfiterka – nie prężąca się na scenie z wypchniętymi pośladkami i sztucznym biustem, ale sprawna, silna ,zwinna, radząca sobie w obliczu „uknown and uknowable”.
Trenuję w RCFP, ponieważ od każdego trenera, od samego początku istnienia klubu mogłam się wiele nauczyć. Każdy chętnie dzielił się wiedzą, pomagał i dawał co miał najlepszego – bardzo to doceniam. Cieszę się też, że te relacje trwają.
Z punktu widzenia sprzętu, różnorodności zajęć, specjalistów Reebok CrossFit Poznań nie ma sobie równych, to jest miejsce o jakim każdy trenujący może marzyć! Wystarczy pojeździć trochę po klubach w Polsce i Europie, a różnica jakości „bije po oczach”!

4.Masz za sobą sporo startów, zarówno w zawodach CrossFitowych jak i ciężarowych. Czy lubisz taką rywalizację i dreszczyk emocji? Co dają Ci starty?
Dzięki CrossFitowi odkryłam w sobie żyłkę rywalizacyjną i dałam jej upust  Zawody to wyjście poza moją strefę komfortu, zastosowanie całego przygotowania treningowego w tym jednym momencie/dniu. Lubię ten dreszcz emocji, szum w uszach, ściśnięty żołądek oraz poczucie, że dałam z siebie wszystko… Mam też świadomość, że daję z siebie wszystko „ w danym momencie”, na tyle na ile wtedy umiem. Pierwsze Rodeo v.2 pokazało mi, że to jest także proces nauki – moja ówczesna sędzina na widok moich rozwiązanych sznurówek powiedziała mi „no to już na kolejnych zawodach będziesz miała podwójnie zasupłane buty”. To właśnie tak wygląda! Na każdych zawodach dowiaduję się czegoś nowego o sobie, odkrywam co jest do poprawki, o czym muszę pamiętać następnym razem – starty uczą bardzo wiele. Mój rok startów w 2016 uważam za najbardziej udany z dotychczasowych, a to by znaczyło, że wyciągam wnioski i uczę się na błędach.

5.Wiążesz przyszłość ze startami cf, czy coś więcej kreśli się w Twojej ambitnej główce?
Zamierzam prowadzić tryb zawodniczy dopóty dopóki będzie mi to sprawiało radość, będę wiedziała głęboko w sobie co mną kieruje, będę w stanie połączyć życie zawodnicze z innymi zobowiązaniami np.zawodowymi lub osobistymi. Będę starować w CF, ciężarach i pewnie innych zawodach póki nie zmienią się moje życiowe priorytety. Przyjmuję to, że pewnego dnia priorytety mogą ulec zmianie. Wtedy będę ćwiczyć dla zdrowia.
Mam świetną możliwość teraz bycia sprawną, zdrową i zaangażowaną w CrossFit jako sport, jako narzędzie edukacji ludzi jak żyć w sposób bardziej zrównoważony, a także w środowisko CrossFitowe. Głęboko wierzę w wartość aktywności fizycznej i sprawności dla „zwykłego Kowalskiego”. Sama zapewne pójdę w stronę pracy z klientami indywidualnymi nad zmianą ich nawyków żywieniowych przez nutrition coaching. Póki co to postawiłam sobie za moje kolejne małe wyzwanie

CZYTAJ WIĘCEJ
Katarzyna Żabicka-Bajon

CROSSFIT DAJE RADOŚĆ

… nieoczekiwane odkrycie …. terapia … wyzwoliciel szczęścia - mogłabym tak bez końca… Kocham CrossFit :) i uwielbiam ten stan, gdy...

Poza treningami CrossFit dużo biegasz, czy CrossFit miał być uzupełnieniem treningów biegowych, jak to się zaczęło?
Biegam, kiedyś tylko biegałam nie zważając na zalecenia, aby dodatkowo wzmacniać ciało, no i doczekałam się poważnej, długoterminowej kontuzji. Jedynym sposobem na powrót do zdrowia, poza operacją o niepewnych skutkach, były żmudne, nudne ćwiczenia. Kontuzja i strach przed salą operacyjną przyprowadziły mnie do mego ukochanego boxa.
Co dają Ci treningi u nas?
Poza zmianami widocznymi gołym okiem, czytaj: niezła pupa, bicepsy, kaptury :)( tak, znajomi mówią mi, że jestem skromna), zmiany niewidoczne, choć… Pewnie zauważalne. Trudno usuwalny uśmiech, łatwość pokonywania trudów i problemów… tfu… jakich problemów 🙂 CrossFit zalewa mózg optymizmem 🙂 Zapomniałam co to narzekanie, marudzenie…
Najlepszy sposób na rozpoczęcie dnia?
To oczywiste! Trening w MOIM boxie. Kiedyś obiecałam sobie, że nigdy, ale to nigdy nie użyję budzika… Teraz nastawiam go co wieczór, a gdy rano zadzwoni… Zrywam się z dziką radością i pędzę na Budziszyńską :). Co dziwne, od pierwszej świadomej chwili po przebudzeniu uśmiecham się i zastanawiam co będzie na treningu 🙂
Czy uważasz, że CrossFit to sport dla każdego?
Wystarczy spojrzeć na mnie. Tak, to sport dla każdego. Dzięki profesjonalizmowi kadry trenującej każdy podoła, warunek- trochę samozaparcia. Czasem spotykam się z dziwną reakcją na słowo: CrossFit. Zapewniam, to nic strasznego, CrossFit nie gryzie. To bardzo bezpieczna forma treningów, bo zawsze pod nadzorem fachowca.
Czy zgadzasz się z tym, że treningi w boxie to coś więcej niż rozpiska na tablicy, sztanga, piłka i zadanie do wykonania?
Trening w boxie to chwile ze wspaniałymi ludźmi, to czas relaksu. To również chwile z samym sobą. Momenty, w których można pokonać siebie. To są dobre momenty. One budują siłę, dają poczucie, że można wszystko.
Dokończ zdanie: „CrossFit to dla mnie..”
… nieoczekiwane odkrycie …. terapia … wyzwoliciel szczęścia – mogłabym tak bez końca… Kocham CrossFit 🙂 i uwielbiam ten stan, gdy po zabójczym treningu w trakcie rozciągania pospinanych mięśni czuję jak zalewa mnie euforia 🙂

Treningi Kasi można śledzić na jej blogu:
http://www.rozbiegane-mysli.pl/

CZYTAJ WIĘCEJ
MARIA BONDARENKO

TU NIE MA RUTYNY

Poszukiwałam recepty na problemy i rutynę życiową, na udowodnienie sobie że potrafię wszystko.

Swoją przygodę z CrossFitem zaczęłaś stosunkowo niedawno, ale za to jak intensywnie! Opowiedz w skrócie jak do nas trafiłaś?
Kilka lat zajmowałam się kulturystyką, trochę nawet spróbowałam trójboju siłowego i w jakimś momencie zwykłego chodzenia na siłownię mi się znudziło – poszukiwałam nowych wyzwań. Dużo słyszałam o crossficie – w środowisku kulturystycznym uważa się, że to jest bardzo kontuzjogenny sport – zdecydowałam sprawdzić. Box znalazłam przez wyszukiwarkę google i jak widać idealnie trafiłam .
Szybko zrobiłaś postępy i przeszłaś do Competition – naszej grupy zawodniczej. Czy od początku taki był Twój cel?
Zdecydowanie nie, poszukiwałam recepty na problemy i rutynę życiową, na udowodnienie sobie że potrafię wszystko. Trafiłam do competition po 3 miesiącach i myślałam, że za wcześnie mi na zawody (powiem szczerze, nadal tak uważam, ale nigdy nie będzie momentu kiedy będziesz pewien siebie na 100%)
Jakieś wspomnienia pierwszego startu?
Strach, determinacja w oczach i tylko odliczenie zegara 10,9,8,7 … a i jeszcze krzyki Dobrusi : „Marysia jeszcze 3 powtórzenia, Manu – jeszcze 2”. Pod czas takich imprez bardzo ważne jest opanowanie siebie, swojego stresu, mi się to nie udało pod czas pierwszej imprezy – zablokowałam się na DU i nie byłam w stanie skakać, więc teraz ciągle pracuje nad DU i nad swoim stresem, ale wiem że z kolejnymi imprezami będzie łatwiej, dla tego wszystkim polecam iść na zawody po nowe doświadczenie i emocje.
Co dalej, masz jakieś plany, kolejne cele?
Teraz jestem w trakcie przygotowań do kolejnych zawodów, które odbędą się w marcu w Bydgoszczy. W 2017 roku chciałabym zaliczyć 10 imprez crossfitowych. Zdecydowanie w nowym roku chciałabym postawić na poprawę gimnastycznych skillsów i ciężarów.
Lubisz zaczynać dzień od ciężkiego treningu nas?
Zdecydowanie tak, chociaż czasami, obudzić się o 5 jest tak ciężko! Nie ma nic lepszego niż endorfiny z rana, to dobrze motywuje, daje energię i siły na cały dzień.
Co daje Ci CrossFit w codziennym życiu?
Pewność, że mogę wszystko, umiejętność ciągłego wychodzenia ze swojej strefy komfortu, co przykłada się również na życie codzienne.
Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że crossfit to coś więcej niż zwykły trening, rozpiska na tablicy i zadanie do wykonania?
Zdecydowanie tak, to przede wszystkim rozwój! Rozwój nie tylko ciała, ale i ducha, tak zwanej „głowy”, bo jeżeli nie będziesz miał duch wojownika i jednocześnie pokory i cierpliwości – nie osiągniesz wiele. Poza tym, jaki jeszcze sport łączy tak wiele dyscyplin i elementów?! Tu są nieograniczone możliwości rozwoju!

CZYTAJ WIĘCEJ
Aleksander Błoszyk

CrossFit to część życia

Bieganie za piłką z czasem się nudzi, a CrossFit naprawdę rozwija, w każdym kierunku. Widzę to po sobie – rozwijam się, buduję sylwetkę i osiągam coraz więcej.

1. Jak dowiedziałeś się o CrossFicie? Jesteś jeszcze uczniem liceum, czy Twoi koledzy też trenują?
Jestem jedyny w szkole, który trenuje CrossFit, ale moi koledzy też się już tym zainteresowali i też chcą robić coś w tym kierunku. A jak tu trafiłem.. Czytałem książkę o pewnym wojskowym, który wdrażał elementy CrossFitu do swoich treningów. Też chciałem poszukać tak intensywnego wysiłku!
2. Nie ukrywamy – jesteś naszym małym odkryciem i nadzieją! Czy wiążesz jakieś plany z CrossFitem?
Tak, zdecydowanie. Już w przyszłym roku chcę wystartować w Open i spróbować swoich sił w kategorii Teens. CrossFit mnie wciągnął i na pewno zostanę tu na dłużej!
3. Największe marzenie sportowe, cel?
Opanować wszystkie ćwiczenia do perfekcji i wygrać jakieś większe zawody w Polsce, na razie na skalę krajową, a później może będzie to coś więcej.
4. Zacząłeś też treningi ciężarowe pod okiem Adriana Pawlickiego, masz za sobą pierwsze starty- jak wrażenia?
Bardzo pozytywnie! Starty wyszły bardzo dobrze, pobiłem swoje życiówki. Od razu dostałem się na Olimpiadę Młodzieży – to dla mnie bardzo duży sukces. Poza tym, fajnie jest spróbować czegoś nowego.
5. Ciężary czy CrossFit?
Jednak CrossFit! Przygotowując się do startu w zawodach ciężarowych miałem przerwę od intensywnych treningów crossfitowych i po krótkim czasie zatęskniłem do tego typu wysiłku, nawet do karnych burpeesów!
6. Myślisz, że CrossFit to odpowiedni sport dla osób w Twoim wieku?
Sądzę, że tak – te 15,16 lat to wiek już jak najbardziej odpowiedni. Bieganie za piłką z czasem się nudzi, a CrossFit naprawdę rozwija, w każdym kierunku. Widzę to po sobie – rozwijam się, buduję sylwetkę i osiągam coraz więcej.
7. Sposób na muscle up’a?
Kipping!
8. CrossFit to dla mnie..
Część życia.

CZYTAJ WIĘCEJ
Anna Borkowska

Nieograniczone możliwości

Pierwszy start dodał mi skrzydeł, każdy kolejny zwiększa apetyt na dalsze osiągnięcia.

1. Na początku był CrossFit, jak to się stało, że to akurat kettle stały się Twoją pasją i to na tym postanowiłaś się skupić?
Najpierw zainteresowałam się kettlami, a box crossfitowy pojawił się jako miejsce, w którym kettle są używane w treningach. Wkrótce pojawiły się tez tutaj zajęcia z kettlebells i wtedy już całkiem wsiąkłam :-). Mateusz prowadził treningi w taki sposób, ze nie mogłam się doczekać kolejnych zajęć. Tempo, w jakim robiłam postępy było bardzo duże. Po 3 miesiącach typowych WOD i treningów z odważnikami efekty były niesamowite.

2. Jesteś utytułowaną zawodniczką, niejedne zawody za Tobą, pamiętasz swój pierwszy start?
Bardzo dobrze pamiętam. To był start w Siemianowicach Śląskich w konkurencji rwanie i podrzut, Mistrzostwa Polski Kettlebell Sport w formule Bolt (dowolna ilość zmian rąk w czasie 10 minut). Po 3 miesiącach przygotowań wystartowałam z odważnikiem 16kg. Trzęsły mi się ręce i nogi, byłam wystraszona ale strasznie mi zależało na wyniku. Zrobiłam 221 rwań i zdobyłam srebro – mój pierwszy medal.

3. A który start/zwycięstwo przyniosło Ci najwięcej satysfakcji i radości?
Każde mnie cieszy. Pierwszy start dodał mi skrzydeł, każdy kolejny zwiększa apetyt na dalsze osiągnięcia. W dodatku dzięki startom spotykam fantastycznych ludzi, tak samo zwariowanych na punkcie odważników. Mój najtrudniejszy start to półmaraton ( półgodzinny występ) z odważnikiem 16 kg. Nie można w tym czasie odłożyć odważnika. W trakcie startu mnóstwo razy chciałam przerwać, po 20 minutach moje dłonie były całe zakrwawione, brakowało mi oddechu a czas się dłużył. Mentalnie to było straszne przeżycie, ale nie mogłam się poddać. Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. No i jak bym w spojrzała w oczy mojej rodzinie, trenerowi i znajomym :):), taka śmieszna duma też jest dobrym motorem napędowym. Ukończenie startu i uzyskanie naprawdę dobrego wyniku 549 rwań (I miejsce) było rzeczywiście ogromną satysfakcją.

4. Kettle się nie nudzą?
Nigdy! Czasami mam ich dosyć po wyjątkowo ciężkim treningu, ale to tylko przez chwilę. Jest tyle fantastycznych ćwiczeń z odważnikami, a ja nie mam czasu na nie wszystkie. Przed zawodami skupiam się na Girevoy Sport, wszyscy mnie widza jak robię ciągle tylko te rwania :). Ale tak naprawdę to tylko ułamek mojego planu. W moich treningach przeplatają się hard style i sportowa wersja, sztanga i wiele ogólnorozwojowych ćwiczeń , oraz niestety bieganie. Nie ma czasu na nudę. Chętnie wracam do odważników, bo za każdym razem chcę coś zrobić lepiej. Odważniki fantastycznie wpływają na rozwój fizyczny, siłę, wytrzymałość, stabilizację, koordynację i sylwetkę.

5. Jak myślisz, co jest ważniejsze – technika czy siła?
Podobno siła + siła = technika. Jedno i drugie jest ważne, ale rzeczywiście, im byłam silniejsza, tym łatwiej było mi wykonać ćwiczenia technicznie. Na początek przyda się nauka podstaw, żeby sobie krzywdy nie zrobić, a potem pracować nad silą i przy okazji szlifować technikę, najlepiej pod okiem dobrego trenera. Ciało staje się silniejsze, sprawniejsze, ruchy bardziej skoordynowane. Tym samym praca nad techniką staje się łatwiejsza.

6. Trenujesz indywidualnie pod okiem naszego trenera Mateusza Kwiatkowskiego – czy programowanie personalne wymaga dużo samodyscypliny i sumienności?
Jeśli ma się jasno postawione cele, to nie jest to takie trudne. Wierzę, że plan Mateusza pomoże mi je zrealizować, do tej pory ta współpraca przynosiła bardzo pozytywne efekty. Oczywiście czasami marudzę, tracę cierpliwość ale traktuję moje starty bardzo poważnie, dlatego staram się porządnie realizować treningi. Zresztą sadystyczne oko Mateusza wszystko wypatrzy i nic nie wybaczy :). Jak będę kombinować i odpuszczać to zemsta będzie straaaszna :). Pamiętam jeden trening na początku współpracy, był rozpisany na trzy godziny intensywnej pracy, dużo kompleksów z kettlami , dużo serii, powtórzeń… Patrzyłam jak ludzie przychodzą na trening i wychodzą a ja ciągle walczę. Tyle brzydkich epitetów pod adresem Mateusza przychodziło mi do głowy, że wstyd by je było na głos powiedzieć. Na koniec ryczałam ale skończyłam te ostatnie tureckie wstawania. Byłam z siebie dumna 🙂
A tak naprawdę to Mateusz wie kiedy i jak przycisnąć a kiedy odpuścić. Zna możliwości swoich podopiecznych i programowanie jest tak przygotowane, by osiągnąć jak najlepsze rezultaty. Nie zawsze to co chcemy jest tym, co naprawdę potrzebujemy.

7. Pewnie i Ciebie dopadają chwile słabości, jak wszystkich – brak motywacji i chęci do czegokolwiek. Jak znajdujesz wtedy siłę i mobilizację do treningu?
Chyba po prostu staram się to przeczekać. Wyłączyć myślenie i po prostu iść do przodu. Czasami trochę pojęczę i pomarudzę, jak to kobieta. Jest jak jest, nie ma co się za długo nad sobą roztkliwiać. Polubiłam medale, więc muszę pracować żeby je nadal zdobywać :).

9. Dokończ zdanie „Crossfit jest dla mnie..” chociaż w Twoim przypadku może lepiej byłoby „Kettle są dla mnie..”
..nieodłączną częścią mojego życia, sposobem na zdrowie, młodość, oknem na świat nieograniczonych możliwości.

CZYTAJ WIĘCEJ
Anna Skokowska

KAŻDY MOŻE DŹWIGAĆ

Przychodzę na trening i wszystkie złe myśli mijają. Mam pasję i dążę do celu. Treningi traktuję trochę jak odskocznię i wiem, że tutaj zawsze znajdę miejsce dla siebie.

1. Jak trafiłaś do naszego boxa?
– To było dawno, ale szukałam wtedy czegoś nowego, nowych wyzwań, środowiska. Spodobało mi się tutaj, pierwszy rok był ciężki, to było ciągłe przekraczanie swoich możliwości, dążenie do coraz to nowych celów. No i zostałam z Wami na dłużej.
2. Najpierw ćwiczyłaś u nas CrossFit, potem doszły do tego biegi z przeszkodami, a teraz skupiasz się głównie na ciężarach. Jak to się stało? Opisz nam swoją ”drogę” 😉
-Trafiłam najpierw na CrossFit, potem pojawiły się też cele sylwetkowe, następnie indywidualne programowanie i nacisk na siłę. To też się udało powoli zrealizować, po drodze pojawiły się biegi terenowe, zawody małe i duże, dobre czasy i wyniki. CrossFit bardzo pomógł mi w przygotowaniach –szczególnie kondycyjnie. Potem pojawiły się zajęcia z ciężarami, które gdzieś tam obserwowałam zawsze z boku i omijałam szerokim łukiem. W pewnym momencie stwierdziłam jednak, że spróbuję, może trzeba coś poprawić, osiągnąć coś więcej. Przyszłam na zajęcia i powoli, powoli poprawiałam technikę, widziałam, że dużo mi to daje, a wyniki się poprawiają. Mam kolejne cele, pierwsze osiągnięcia. Przede wszystkim pomaga mi wiara trenera we mnie i jego bardzo duże wsparcie. Chcę się rozwijać i idę do przodu.
3. Masz jakieś plany na najbliższą przyszłość, zawody, starty?
-Tak, na razie przygotowuję się do zawodów masters, mam nadzieję, że trochę powalczę i osiągnę to, co teraz wydaje się niemożliwe. Później zobaczymy
4. Co dają Ci treningi w życiu codziennym?
Siłę i wytrzymałość – przede wszystkim psychiczną. Nie tylko zmiany fizyczne. Pewność siebie, wiem, że dam radę. Wszystkie małe potknięcia w pracy, czy też życiu osobistym już mnie tak nie dołują. Przychodzę na trening i wszystkie złe myśli mijają. Mam pasję i dążę do celu. Treningi traktuję trochę jak odskocznię i wiem, że tutaj zawsze znajdę miejsce dla siebie.
5. Uważasz, że podnoszenie ciężarów i CrossFit to sporty dla kobiet?
Jak najbardziej. Nie trzeba być Hulkiem, nawet przy małej wadze można zrobić duże rzeczy! Sylwetka łapie inne proporcje, zmienia się – wcięcie w talii, pośladki – ciało wygląda lepiej, a Ty nabierasz pewności siebie, wiesz, że wyglądasz dobrze w każdej sytuacji.
6. CrossFit to dla mnie..
Sposób na życie!

CZYTAJ WIĘCEJ
Manuela Marsal Cabitango

Ranny ptaszek

Często ludzie pytają mnie: skąd Ty bierzesz tyle energii?

Zawsze uśmiechnięta, zaraża energią i pozytywnym nastawieniem do życia. Codziennie wytrwale trenuje o 6:30 w grupie Competition w towarzystwie zaciekle rywalizujących Panów. Zadaliśmy kilka pytań Manueli!

1. Jak trafłaś do naszego boxa?
– Byłam kiedyś na dniu otwartym, jakieś dwa lata temu w styczniu, później zaczęłam chodzić w maju przez trzy miesiące i potem miałam przerwę. A od lipca zeszłego roku wróciłam już tak na dobre. Tak wszystko zaczęło się od tego dnia otwartego 😉

2. Na co dzień zajmujesz się tańcem – czy CrossFit jakoś ci w tym pomaga?
– CrossFit na pewno pomaga, dzięki temu, że mam większą eksplozywność, dynamikę. W Kuduro potrzebujemy właśnie dużo takich wyskoków, szybkich zwrotów akcji więc na pewno wszystkie ćwiczenia typu box jumpy bardzo mi w tym pomagają. Muszę jednak dbać o to, żeby codziennie robić mobility i rozciąganie, bo jednak przy takich treningach i ciężarach nie mogę tego zaniedbywać.

3. Zrobiłaś niesamowicie szybki progres i trafiłaś do grupy Competition przygotowującej się do startów w zawodach – jakiś przepis na sukces?
-Na pewno przepisem na sukces jest samozaparcie i ciężka, ciężka, ciężka praca. To nie jest tak, że przychodzę sobie raz na jakiś czas i jak stwierdzam, że nie mam ochoty, to nie przychodzę na trening. Musiałam się temu poświęcić i czy mnie coś bolało, czy nie miałam ochoty, jednak przychodziłam i nigdy potem nie żałowałam, bo ludzie tutaj zarażają niesamowitą energią. Dodatkowo dużo wiary w to, co się robi – jeśli ktoś chce progresować, im bardziej mu coś nie wychodzi, tym bardziej chce właśnie to zrobić. Nie wolno się poddawać, tylko dalej przeć do przodu.

4. Czy sport od zawsze Ci towarzyszył? Jakieś inne dyscypliny?
Zawsze taniec, chociaż jak chodziłam do szkoły pojawiały się tzw. SKSy, siatkówka, ale typowo taniec, od zawsze. Trzy lata temu zaczęłam się też interesować fitnessem i kettlami, ćwiczyłam trochę sama w domu. A teraz mam crossfit!

5. Praktycznie codziennie jesteś jedną z pierwszych osób w boxie, jak znajdujesz mobilizację, żeby tak wcześnie wstać i z uśmiechem stawić się na treningu?
-Często ludzie pytają mnie: skąd Ty bierzesz tyle energii? Nie mam pojęcia, ale zauważyłam, że im bardziej jestem aktywna, im więcej cisnę, im więcej tańczę i im więcej mam rzeczy do roboty, tym bardziej się nakręcam. Jeśli mam wolny dzień, nie mam nic zaplanowanego – wtedy jest ciężko się zmobilizować. Zawsze byłam też rannym ptaszkiem. Wolę się położyć o wiele wcześniej i wstać mega wcześnie rano, żeby mieć cały dzień do dyspozycji. Więc w ogóle nie mam z tym problemu, że trzeba wstać, rano czuję się najlepiej, najpozytywniej i wtedy też mam najwięcej energii.

6. Myślisz, że CrossFit to dobry sport dla kobiet?
-Myślę, że jak najbardziej. Wiele kobiet uważa, że się rozrosną jak faceci i tak dalej, ale trzeba pamiętać, że to nie takie proste. Żeby tak się stało, musi być odpowiednia ilość treningów, odpowiednia dieta. Kobieta sama z siebie, trenując CrossFit rekreacyjnie, albo nawet w grupie Competition, nie jest w stanie się tak rozrosnąć.

-Nie będzie zaraz jak np. Sigmundsdottir.

– No dokładnie! Haha, niestety! Ale na pewno jest to dobry sport dla babeczek, po pierwsze – turbospalacz tłuszczu, buduje fajnie mięśnie i siłę. Zależy co chce się osiągnąć. Jeśli ktoś chce iść bardziej w spalanie – ma Elite. Jeśli bardziej w siłę – ma Performance i Weightlifting. Więc naprawdę myślę, że CrossFit to świetny sposób na wszystko, na kobiece ciało i dobre samopoczucie!

CZYTAJ WIĘCEJ