„Czyste” vs „Brudne” jedzenie? Kaloria kalorii równa? Równowaga.

 „Czyste” oznacza jakie? Ekologiczne? BIO? Niepryskane pestycydami? Wolne od hormonów? Niskoprzetworzone? Bezglutenowe, a może bez laktozowe? Czy istnieje w ogóle definicja „czystej” i „brudnej” żywności? 

W dzisiejszych czasach świat dietetyków spiera się o niemalże każdy składnik diety. Gluten? Nabiał? Strączki? Ilu dietetyków, tyle teorii… Jedni twierdzą, że wywierają one negatywny wpływ na nasze zdrowie, drudzy zaś bez żadnych skrupułów wcinają kanapki z pszennego pieczywa, wyśmiewając takowe teorie. Gdzie leży prawda? Kogo należy słuchać? Komu zaufać? 

Jak zwykle prawda leży gdzieś po środku. W dietetyce nic nie jest białe, ani czarne. Istnieje wiele odcieni szarości, z czego należy zdać sobie sprawę. Każdy człowiek jest inny, do każdego należy podejść indywidualnie.

Nie istnieje coś takiego jak dieta uniwersalna. To co dla jednej osoby  może być odpowiednim modelem żywieniowym, drugiej może pogarszać stan zdrowia oraz samopoczucie. Przykład? Czy dieta wysokowęglowodanowa jest dobra? ZALEŻY. Dla sportowca o bardzo dużej ilości wydatkowanej energii, nie mającego żadnych problemów zdrowotnych? Jak najbardziej! Ale czy tego typu dieta będzie służyła osobie mającej problemy z gospodarką cukrową, bądź zwykłemu Kowalskiemu, który ma pracę siedzącą w biurze, a jego jedyną aktywnością w ciągu dnia jest podbiegnięcie 50m na tramwaj? Oczywiście, że nie. 

Popadanie w żadną ze skrajności w życiu nie jest dobre. Chodzenie codziennie do Mc Donalda i wbijanie Mc Flurry z frytkami do aplikacji wyliczającej nasze makro i kalorie każdego dnia z pewnością nie będą służyły naszemu zdrowiu. Zarówno „czysta” dieta, w której unikamy wielu składników może być bardzo niedoborowa, jak i ta „brudna”, „śmieciowa” bazująca na żywności typu fast food. 

Jakie moim zdaniem podejście jest najrozsądniejsze? 80-85/15-20 %

Co to oznacza? Niech bazę naszej żywności (80-85%) stanowi niskoprzetworzona żywność, bogata w substancje odżywcze, błonnik, witaminy i sole mineralne. Ale pamiętajmy, że jesteśmy tylko ludźmi. Te 15-20% nieco bardziej przetworzonej żywności do grobu nas nie wpędzi. Masz ochotę na czekoladę? Wrzuć sobie kostkę do ulubionej owsianki. Nie musisz od razu rzucać się na całą tabliczkę razem z oreo i lodami. W życiu liczy się zdrowy rozsądek oraz równowaga.

Możemy przytyć zarówno jedząc Oreo, jak i najzdrowszą sałatkę jaką tylko ktoś wymyślił. Dlaczego? Gdyż nie tyjemy od węglowodanów, czy też tłuszczy. To nie rodzaj makroskładników stanowi główny problem. Tyjemy od nadmiaru energii (kalorii) dostarczanych w ciągu dnia. W kształtowaniu sylwetki najważniejszy jest bilans kaloryczny. 

Życzę wszystkim tego racjonalnego podejścia, z pewnością nie narzucając sobie zbyt wiele restrykcji, będziemy szczęśliwsi. Dieta nie ma być męczarnią, a zdrowym stylem życia. Celem powinno być nasze zdrowie, a nie inne bezwartościowe aspekty. 

 

< Powrót do wszystkich wpisów Tagi: , , , ,